Ryknąłem płosząc stada dzikich gęsi.
- Wiesz co? Matka znowu mi mowę palnęła o tym że powinienem sobie znaleźć partnerkę. Szkoda że tego nie słyszałeś.- Powiedziałem w myślach. Arthur roześmiał się. Nagle z góry zaatakował nas dla zabawy inny smok. Odwróciłem się do góry brzuchem i uderzyłem go po łapie. Wszyscy się roześmialiśmy.
- Jesteście niemożliwi...- Powiedział Arthur do mnie i Jarla.
- Dobra lecimy bo trzeba odpocząć przed jutrzejszym lotem.- Powiedziałem wciąż się śmiejąc.
<Arthur?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz