niedziela, 6 marca 2016

Od Arthura Cd Thor

Thor wylądował przed domem i wszedł do swojego pomieszczenia. Położyłem się na łóżku a obok pojawiła się głowa Thora. Pogładziłem go po nozdrzach. Smok mruknął. Wstałem i zacząłem rozmasowywać nogę. Thor warknął i zasnął. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Położyłem się z powrotem, naciągnąłem na siebie koc i zasnąłem. Rano obudziłem się i trochę ogarnąłem. Wyszedłem z domu wraz z Thorem. Nagle pojawił się mój ojciec.
- Arthur idź do Rhunon. Ma coś dla Ciebie.- Powiedział. Kiwnąłem głową i poprawiłem rzemień przy siodle po czym wskoczyłem na grzbiet smoka.  Polecieliśmy do Rhunon.
- Witaj Rhunon! Ojciec mnie do Ciebie po coś przysłał.- Powiedziałem.
- Tak. Owszem mam coś dla Ciebie.- Powiedziała i odwróciła się. Po chwili podała mi pochwę wraz z mieczem.
Sword:  
Wyciągnąłem ostrze i zważyłem je w dłoni. 
- To twój miecz jeźdźca. Jak ko nazwiesz?- Zapytała Rhunon. Spojrzałem na miecz. 
- Kveykva.- Powiedziałem krótko minując miecz Błyskawicą.  Rhunon wyrzeźbiła nazwę na mieczu oraz jego pochwie. 
- Kveykva.- Powtórzyłem jeszcze raz a wokół miecza pojawiły się błyskawice. 
- Brawo. Odkryłeś jego prawdziwe imię.- Powiedziała elfka. Podziękowałem jej i poszedłem wraz z smokiem do ojca.
- To lecimy?- Zapytałem.
<Tato?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz