- Arthur idź do Rhunon. Ma coś dla Ciebie.- Powiedział. Kiwnąłem głową i poprawiłem rzemień przy siodle po czym wskoczyłem na grzbiet smoka. Polecieliśmy do Rhunon.
- Witaj Rhunon! Ojciec mnie do Ciebie po coś przysłał.- Powiedziałem.
- Tak. Owszem mam coś dla Ciebie.- Powiedziała i odwróciła się. Po chwili podała mi pochwę wraz z mieczem.
Wyciągnąłem ostrze i zważyłem je w dłoni.
- To twój miecz jeźdźca. Jak ko nazwiesz?- Zapytała Rhunon. Spojrzałem na miecz.
- Kveykva.- Powiedziałem krótko minując miecz Błyskawicą. Rhunon wyrzeźbiła nazwę na mieczu oraz jego pochwie.
- Kveykva.- Powtórzyłem jeszcze raz a wokół miecza pojawiły się błyskawice.
- Brawo. Odkryłeś jego prawdziwe imię.- Powiedziała elfka. Podziękowałem jej i poszedłem wraz z smokiem do ojca.
- To lecimy?- Zapytałem.
<Tato?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz