Skinęłam głową. Arthur wykonał podobny gest po czym wsiadł na smoka i odleciał. Eragon zaś pokazał mi mój dom. Wszystkie moje rzeczy były już na miejscu. Jak się okazało ja i mój mentor mieszkaliśmy po sąsiedzku. Następnego dnia rozpoczęliśmy szkolenie. Nie było ono pełne ponieważ Sif jeszcze nie jest dość duża. Takie szkolenie trwało kilka miesięcy. Stan zdrowia Arthura nie poprawiał się a kilka razy nawet zdawało mi się że nawet było gorzej. Zauważyłam że to zapewne przez moc. Przez te kilka miesięcy coś się zmieniło. Zaczęło mi na nim zależeć. Pewnego dnia Arthur czuł się i wyglądał gorzej niż zazwyczaj. Trening skończył też wcześniej. Potem poszedł do siebie. Postanowiłam pójść za nim. Kiedy weszłam do jego domu usłyszałam krzyk bólu. Pobiegłam do jego sypialni. Leżał na łóżku i zwijał się z bólu. Podbiegłam do niego i złapałam go za rękę.
<Arthur?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz