poniedziałek, 7 marca 2016

Od Anny Cd Arthur

Pogładziłam go po czole. Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam z niej zioła nasenne.
- Weź to. Uśmierzy ból.- Powiedziałam podając mu zioła i wodę. Arthur wypił je a po kilku chwilach zasnął. Rozejrzałam się wokół. Na ścianach zawieszone było kilkanaście fairthów. Każdy przedstawiał co innego. Szczególnie zainteresował mnie ten przedstawiający młodego mężczyznę z czerwonym smokiem niezwykle podobnym do Thora.
- Wiem o czym myślisz. Owszem to jego i mnie przedstawia ten fairth. A najśmieszniejsze jest to że ma on zaledwie 10 lat.- Powiedział smok. Spojrzałam na fairth a po chwili na Arthura. Dziś wyglądał co najmniej 30 lat starzej. Nachyliłam się nad nim i przez chwilę tak trwałam aż w końcu musnęłam lekko jego usta moimi. Po chwili zauważyłam że ich kolor się zmienił się z sinego na różowy. Uśmiechnąłem się blado. Dotknęłam jego ramienia uleczając część którą ofiarował ostatnio ożywianej osobie. Po kilku minutach wyglądał znacznie lepiej. Spadł mi kamień z serca. Wtedy dopiero zrozumiałam co do niego czuje.
- Kocham go...- Powiedziałam cicho.
< Arthur?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz